Zapiekanka z mięsem mielonym i ryżem dla dużych i zapiekanka z brokułami i ryżem dla Małego

Dziś muszę się pochwalić. Niestety mimo, że lubię gotować to nie zawsze mi to wychodzi. Moim problemem jest to, że sama uczyłam się gotować, nie miałam okazji popatrzeć jak ktoś to robi, moja Babcia zmarła jak byłam jeszcze mała, a moja Mama nigdy nie gotowała tradycyjnych obiadów. Gotowanie z przepisów w książce kucharskiej jest fajne jak ktoś ma podstawy. Gorzej jak ktoś jest zupełnie zielony jak ja. W książce było np. przepis na rosół – weź ćwiartkę kurczaka, zalej wodą, jak się zagotuje dodaj włoszczyznę etc. no i ja tak robiłam. Brałam wielgachny garnek, wrzucałam na dno ten nieszczęsny kawałek drobiu, marchewkę, pietruszkę i co tam jeszcze potrzeba, zalewałam p sam czubek wodą (no bo przecież chciałam mieć dużo pysznej zupki) i gotowałam. I za cholerę nie chciał z tego wyjść rosół (to były czasy kiedy nie było wujka Googla, którego można by zapytać co robię nie tak). Dopiero po jakimś czasie kiedy żaliłam się koleżance opowiadając o swoich nieudolnych popisach kuchennych, Jej Mama zapytała o proporcje wody i „wkładu” (mimo, że rozważałam różne powody niepowodzeń to akurat ten jakoś kompletnie nie przyszedł mi do głowy). Tak było z wieloma rzeczami, okazywało się, że to co dla niektórych jest oczywiste (bo nawet jak sami w domu nie gotowali, to gdzieś tam przez przypadek mieli szansę podpatrzeć to i owo), dla mnie było zupełną nowością. Wielu rzeczy z czasem się nauczyłam, działając metodą prób i błędów, czasem jakaś dobra duszyczka coś mi podpowiedziała. Teraz, choć mistrzem kuchni nie jestem, jestem w stanie przygotować kilka dań i wyserwować obiad. Niestety nie dogadujemy się w kwestii smaków z moim ślubnym, bo ja prawie w ogóle nie solę i ogólnie używam innych przypraw niż On lubi, no ale cóż… No ale nie o tym miało być. Dziś na obiad zrobiłam zapiekanki z ryżem, jedną, z mięsem mielonym dla nas i jedną z brokułami dla Miśka. Jestem z siebie bardzo dumna, bo zapiekanki, mimo, że bardzo prosto zrobione, wyszły przepyszne. Aż żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia tej miśkowej, i tego jaką miał minę jak wsuwał zawartość swojego talerzyka. Trochę ryżu oczywiście rozrzucił dookoła, ale naprawdę bardzo dużo zjadł. Trochę Jego zapiekanki jeszcze zostało, ciekawa jestem czy uda mi się ją jutro na nim skarmić :).

Jakby ktoś chciał spróbować takich zapiekanek to podaję przepis:
Składniki:
100 g ryżu (dwie torebki)
ok.400 g mięsa mielonego (ja miałam wołowo-wieprzowe)
kilka różyczek brokułów
starty żółty ser (ja miałam mozarellę i gołdę)
ćwiartka cebuli
ząbek czosnku
kilka łyżek śmietany 18%
olej do podsmażenia
odrobina masła
przyprawy

Przygotowanie:
Ugotować ryż i odcedzić. Na patelni zeszklić na tłuszczu drobno pokrojoną cebulkę i czosnek, potem dodać mięso mielone, razem podsmażyć i dodać przyprawy (ja dodałam sól, pieprz i odrobinę ostrej papryki, ale można dodać według własnej fantazji to co się lubi), odstawić na chwilę. Brokuły gotować ok. 3 minut w leciutko osolonej wodzie, odcedzić.
Ryż wymieszać ze śmietaną, dodać odrobinę pieprzu (można tez dodać trochę gałki muszkatołowej). Ja przed dodaniem pieprzu musiałam odłożyć małą miseczkę, bo Misiek nie przepada za pieprzem.
Formy żaroodporne posmarować masłem, (ja miałam większą na mielone i małą na brokuły). Na dno małej foremki wyłożyć ryż (ok 3 cm), resztę ryżu podzielić mniej więcej w proporcjach 1/3 do 2/3, większą porcję włożyć na dno dużej foremki. W malej foremce położyć różyczki na ryż i posypać tartym żółtym serem, w dużej położyć mięso mielone i przykryć je pozostałą częścią ryżu, na koniec posypać tartym serem. Większą foremkę piec ok. 25-30, a mniejszą ok 18-20 minut w 180 stopniach. I gotowe :)